Bądź na bieżąco! :)

PODANO DO STOŁU!

Czasem sięga się po jakąś książkę i z niedowierzaniem ląduje na ostatniej stronie.  Czy to naprawdę już wszystko? Moja mina gdy kończyłam czytać „Smażone zielone pomidory” łudząco przypominała tę, która rysowała się na pyszczku szopa Herbatnika, epizodycznie występującego w książce Fannie Flag. Całymi dniami bawił się nad patelnią z wodą i usiłował wyprać krakersa. Prał krakersa za krakersem i za każdym razem dziwił się, że herbatnik znika.

Tak też niespodziewanie rozpłynęła się opowieść pani Threadgoode, staruszki mieszkającej w domu spokojnej starości, która opowiada historię swojego życia Evelyn – kobiecie z kryzysem wieku średniego. „Smażone zielone pomidory” to powieść zakorzeniona w latach trzydziestych XX wieku w Alabamie. To wzruszająca historia o zwykłych ludziach, o kolorowych i białych, o ich wzajemnych niesnaskach. Pełna dramatyzmu, a nawet skrywająca zbrodnie. W czasach kiedy rozgrywa się akcja powieści w południowych stanach USA podział na kolorowych i białych był bardzo wyraźny. Osobne szpitale, czy kawiarnie nie były niczym nadzwyczajnym. Fannie Flag pokazuje jednak, że ten podział nie dla wszystkich był oczywisty. W tamtych czasach byli również i tacy, którzy nie zwracali uwagi na kolor skóry, lecz na to jakim się jest człowiekiem.


Mimo silnego podłoża politycznego i obyczajowego, „Smażone zielone pomidory” są również pełne tryskającego humoru. Nie zabraknie tu także miejsca na gorzki śmiech – kiedy czytelnik, a w szczególności czytelniczka, dostrzeże znajome odbicie w postaciach przewijających się przez karty powieści. Flagg w ciekawy sposób opowiada także o zmieniającej się w pozycji kobiety. Udowadnia jednocześnie, że niezmienne pozostało jedno – kobieca solidarność.

Owa solidarność widoczna jest między innymi w rozmowach Pani Threadgood i Evelyn. Gadatliwa, starsza pani próbuje wesprzeć w trudach dnia codziennego niemłodą już Evelyn. Staruszka mogłaby opowiadać w nieskończoność, buzia jej się nie zamyka, jednak za jej słowami kryje się wiele wskazówek i porad, które Evelyn zapragnie wprowadzić w życie. Nieszczęśliwa w małżeństwie kobieta, która uważała, że jej rola powinna sprowadzać się jedynie do podnóżka, dzięki tym rozmowom zacznie szerzej patrzeć na świat. Zapragnie czegoś więcej niż jałowego egzystowania. Co prawda czasem te opowieści mogą być nieco nużące, lecz już na kolejnej stronie Pani Threadgood wynagradzająco sypnie garścią życiowych mądrości.

Nie chcę jednak przez to powiedzieć, że „Smażone zielone pomidory” to książka, która mówi „jak żyć”. To żaden dekalog, Flag nikogo tu nie ocenia, niczego nie każe. To podejście jest widoczne zwłaszcza gdy pojawia się wątek miłosny. Autorka pisze o miłości trudnej, bo rodzącej się pomiędzy dwiema kobietami Ruth i Idgie. Czy była to jedynie wyjątkowa przyjaźń, coś na wzór siostrzanej więzi? A może raczej uczucie silniejsze niż nie jedna relacja damsko-męska? Flag nie odpowiada wprost na te pytania. Pozwala czytelnikowi snuć domysły, nienachalnie opowiada o tym co współcześnie budzi tak wiele emocji.

„Smażone zielone pomidory” to ponadczasowa powieść. Współczesna rzeczywistość pełna jest problemów opisanych w tym utworze. Mimo, iż w książce podejmowane są tematy trudne, takie jak homoseksualizm czy rasizm, to ciężar tych wątków nie przygniata. Powieść Fannie Flag czyta się lekko. W pewnym stopniu to zasługa samej budowy utworu. Rozmowy Pani Threadgoode i Evelyn przeplatane są artykułami z gazet, luźnymi zapiskami, wyrwanymi niczym z pamiętnika. Na końcu zaś, tak na wypadek gdyby ktoś zgłodniał, zamieszczonych zostało parę przepisów kulinarnych.

Zanim jednak sięgniecie po przepisy, gorąco zachęcam do samej lektury. „Smażone zielone  pomidory” to niezaprzeczalny must read. Pozwólcie się przenieść o kilkadziesiąt lat wstecz i poczujcie klimat Ameryki lat 30. ubiegłego wieku. Doświadczycie na własnej skórze jak ta książka zagina czasoprzestrzeń. Zapewniam, że zakochacie się w niej, a przynajmniej w Pani Threadgoode. Zapraszam więc do jej ukochanej kawiarni, może opowie kolejną ciekawą historię, a na pewno poczęstuje ulubionymi zielonymi pomidorami prosto z gorącej patelni. 

Marlena

Komentarze

  1. Wydaje sie na ciekawa ksiazke lubie takie ktore maja dosc ciezkie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście wolę powieści w których nie ma polityki itp itd. To niestety książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. zastanawiałam się skąd nazwa i czy będzie odniesienie właśnie do kulinarii. Jestem ciekawa jakie potrawy można znaleźć w przepisach na końcu książki? ZNajdę tę książkę w księgarniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój egzemplarz znalazłam w antykwariacie. Myslę, że internet też będzie pomocny. :)

      Usuń
    2. A co do przepisów to znajdziesz na przykład przepis na kandyzowane słodkie ziemniaki czy ciasto orzechowe :D

      Usuń
  4. Bardzo lubię książki podejmujące tak wiele poważnych problemów naszego świata. Chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkowicie nie moja bajka, choć kto wie, co by było gdybym miał ją w rękach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna jest ta książka! Filmem nie byłam już tak zachwycona, ale książką owszem. Amerykańskie obyczajówki coś w sobie mają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Film spoko, książki nie czytałem. Więc obowiązkowo do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Instagram