Bądź na bieżąco! :)

SZTUCZNA MIŁOŚĆ

Czy można zakochać się w lalce? Brzmi niedorzecznie, prawda? Równie dobrze mogłabym zapytać czy można poślubić krzesło. Jednak jak się okazuje wszystko jest możliwe. Jakiś czas w temu w Chinach pewien mężczyzna poślubił jedną z reprezentantek klanu Barbie. Ciekawa jestem co go w niej zaintrygowało.  Raczej wygląd niż wnętrze. Bo te, obawiam się, mogło być odrobinę puste.

Czy zatem świat stanął na głowie? Czy samotność może uczynić z kogoś wariata? W znalezieniu odpowiedzi na te pytania pomóc nam może film Miłość Larsa.  Produkcja już leciwa, bo pochodząca z 2007 roku. Jednak dopiero niedawno ją odkryłam i zdaje się, że jest jak najbardziej aktualna.

Film opowiada historię mężczyzny, który stroni od bliższego kontaktu z ludźmi. Jest mieszkającym w po garażowym obiekcie introwertykiem. Podwórko dzieli razem ze swoim bratem Gusem (Paul Schneider), który już dawno ułożył sobie życie, a teraz czeka na narodziny dziecka. Karin (Emily Mortimer), żona Gusa próbuje wyciągnąć zamkniętego w sobie chłopaka do świata żywych. Wszyscy się o niego martwią, chcą mu znaleźć dziewczynę. Ten zdaje się tego zupełnie nie potrzebować. Jednak pewnego dnia, ku uciesze rodziny informuje, że kogoś poznał. Radość nie trwa długo, bo wkrótce okazuje się, że jest to plastikowy manekin.


Niedorzeczna fabuła filmu, nie jest taka niedorzeczna. Jak pokazuje rzeczywistość podobne historie mają miejsce. Z czego to wynika? Z chęci zwrócenia na siebie uwagi, a może raczej z przygnębiającej samotności? Reżyser Craig Gillespie podjął ważny temat. Miłość Larsa jest opowieścią o zmaganiach z samym sobą, o poszukiwaniu akceptacji, zrozumienia. Lars, główny bohater grany przez Ryana Goslinga, od razu zdobywa sympatię widza. Bo choć myślisz sobie – co za dziwak, to zaraz dodajesz – całkiem sympatyczny dziwak. No i fajną ma dziewczynę, tylko trochę taką bez życia.

Warte uwagi jest to w jaki sposób reaguje środowisko Larsa, na jego nowa przyjaciółkę – Biankę. Wyśmiewają? Wytykają palcami? Otóż nie. Nie sztuką jest skrytykować i nazwać kogoś oszołomem. Sztuką jest pomóc. Traktują Biankę jak normalnego człowieka, przygotowują posiłki, zabierają na koncerty, zapraszają w odwiedziny. Czy oznaczałoby to, że również postradali zmysły? W ich zachowaniu jest pewien plan. Czy im się powiedzie? Przypadek jest dość ciężki, ale wspólne starania mogą wiele zdziałać.

Miłość Larsa to piękny obraz przyjacielskich relacji. Środowisko chłopaka staje na głowie, żeby go wesprzeć i sprowadzić na normalne tory. Są świetnymi przyjaciółmi, którzy może co prawda w duchu myślą, że jest wariatem, ale nie powiedzą tego na głos i szukać będą najlepszego rozwiązania.


To genialny film, który po prostu wciąga. To wzruszająca i niekiedy zabawna historia, którą koniecznie trzeba poznać. To w końcu opowieść o prawdziwej miłości, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że więcej tu plastiku niż prawdziwie bijącego serca. To także doskonały obraz współczesnego świata, w którym pełno jest samotnych, zamkniętych w sobie ludzi. Kto wie, może Lars mieszka w bloku obok? Może mijasz go codziennie w warzywniaku?

Zachęcam Was do zapoznania się z tą produkcją. Do obejrzenia skłania nie tylko bardzo dobra obsada, ale także sama fabuła. Historia człowieka, który próbuje wyrwać się z uciskającego kokonu samotności. Czy wylęgnie się z tego motyl? A może raczej plastikowa maszkara? Pewne jest jedno, komuś tu zatrzepoczą skrzydła. 

Marlena

* fotografie pochodzą z portalu Pixabay, CC0 Public Domain


Komentarze

  1. Jeśli chodzi o filmy, to moje zaległości są tak niebotyczne, że nawet nie próbuję ich nadrabiać. Z tego co widzę, tematyka średnio przypadłaby mi do gustu, ale podpowiem Damianowej. Może się skusi, o ile już kiedyś nie oglądała. ;)

    Pozdrawiam,
    Damian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie tylko Damianowej się spodoba. Nie jest to jakieś głupie romansidło. ;) Dużo tu psychologii. :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zaciekawił mnie Twój wpis:) Chętnie obejrzę film. B.podoba mi się Twój blog, czy byłabyś zainteresowana wspólna obserwacją? Daj znać :) Pozdrawiam, Aga :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze obejrzeć ten film!!!! Dzięki tobie. Piszesz ciekawie, intrygująco. Świetna recenzja. Będę tu zaglądać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. :) Zapraszam do powrotów. :)

      Usuń
  4. Również myślę, że to nie jest niedorzeczny pomysł i w realnym świecie ludzie również zatapiają sie w świecie marzeń, iluzji. Tylko że tu bohater filmu ma przyjaciół, stąd nieco dziwi mnie że wybrał lalkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta lalka, choć realna jest bardzo metaforyczna. Jest symbolem poszukiwań, zmagań z samym sobą, szukaniem akceptacji. ;)

      Usuń
  5. Dawno temu widziałam ten film i przyznaję, ze wywarł na mnie wrażenie i skłonił do refleksji podobnych do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobne odczucia! :)

      Usuń
  6. Przekonałaś mnie! :) Muszę zobaczyć! Bardzo mi się podoba układ Twojego bloga i pomysł na prowadzenie go :) ! Będe wpadać i czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin. :)

      Usuń
  7. Skojarzyło mi się z komediami skandynawskimi, które czasem wydają się tak niedorzeczne, że aż śmieszne. Widziałaś film "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Na blogu jest nawet recenzja tego filmu. :)

      Usuń
  8. Nie oglądałam, ale teraz muszę go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  9. O poślubieniu lalki Barbie gdzieś słyszałam, ale o pozostałych nowinach nie :). Chętnie obejrzę, lubię takie klimaty :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Rowniez ogladalam ten film, ciekawie przedstawia wnetrze takich osob. Dla mnie jako typowy glosny extrawertyk z zapedami ekshibicjonalnymi zycie z lalkami musi byc koszmarem ;) Kto powie Ci ze dzis pieknie wygladasz no i z kim bedziesz rozmawiac?????? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość jest chyba jednak tylko dla ciepłokrwistych. :)

      Usuń
  11. Mnie do filmów bardzo namawiać nie trzeba. Ten wydaje się bardzo interesujący. Dużym atutem jest dla mnie główny aktor, Ryan Gosling. Jak zdążę, to może jeszcze dzisiaj obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chętnie zapisze sobie ten film na mojej liście "do obejrzenia". Dzisiejszy świat ma wrażenie trochę nas przytłacza i taka ucieczka w trochę nierzeczywisty świat czasami pomaga niektórym przetrwać. Chociaż niezastąpieni są realni przyjaciele i takich każdemu życzę;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią obejrzę ten film, zapowiada się ciekawie. Masz też fajne przemyślenia na jego temat. Myślę, że ludzie często są zawiedzeni relacjami z innymi ludźmi. Często są one bardziej puste od tych, które sami możemy stworzyć z przedmiotem, któremu nadamy życie, nasze uczucia i emocje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam ten film, pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie. Swoją innością, surowością, klimatem. Warto było go obejrzeć. Masz rację, to chyba znak dzisiejszych czasów, człowiek tak bardzo boi się samotności, a jednocześnie nie potrafi jej zaradzić, że stara się z nią walczyć na każdy możliwy sposób, nawet ten pozbawiony sensu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam kiedyś o facecie, który wziął ślub z poduszką :D a z filmów o podobnej tematyce podobał mi się "Her" :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi ciekawie, chyba się skuszę i obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Życie tworzy czasem takie scenariusze, jakich nie wymyśli żaden reżyser. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię Ryana Goslinga, a o tym filmie nie słyszałam. Muszę nadrobić.
    A co do tematu filmu - kiedyś oglądałam reportaż o ludziach, którzy zakochują się w rzeczach. Była pani zakochana w moście, w drzewie itd. To się chyba nazywa obiektoseksualizm. Abstrahując już od kuriozalności samego zjawiska, smutne jest, że niektórzy mają tak duże trudności z nawiązywaniem relacji z drugim człowiekiem, że mniej lub bardziej świadomie wyrzekają się jej na rzecz pseudorelacji z przedmiotem. To jakiś nowy poziom samotności.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Instagram