Bądź na bieżąco! :)

PRAWDZIWE SUPERMENKI

26 maja to dzień wyjątkowy. Święto wszystkich mam, które choć raz w roku powinny pozwolić sobie na to, żeby złapać chwilę wytchnienia. W ciągu całego swojego życia muszą się nieźle napracować. Dla mamy zawsze będziesz dzieckiem, choć w zależności od wieku, potrzebujesz jej w inny sposób. 


NIEMOWLE 
Tylko co pojawiłeś się na świecie, dopiero go poznajesz, dziwisz mu się, próbujesz pojąć gdzie i w jakim celu się znalazłeś. Poznajesz nowe twarze. Wujek Staszek, babcia Irena no i ona twoja jedyna żywicielka – mama. Niby już ją znasz od dziewięciu miesięcy, ale jakbyście dopiero się poznali. Karmi cię, przewija. Wstaje w nocy gdy tylko się poruszysz. W końcu dostrzegasz tę zależność. Widzisz, że kiedy zaczynasz płakać ona niczym zawodnik z Formuły 1, biegnie sprawdzić co się dzieje. A ty tylko chciałeś na nią popatrzeć. Swoją mamę traktujesz jak przenośną lodówkę. Co prawda nie serwują frytek, ale i to mleko całkiem smaczne. Mama jest dla ciebie całym światem, innego oprócz niej nie znasz i na razie nie chcesz znać.

PRZEDSZKOLAK
Podziwiasz ją. Kochasz za te smaczne kanapki, na które inne dzieci patrzą z cieknąca ślinką. Traktujesz swoją mamę jak prawdziwą bohaterkę. Przy niej Supermen to nikt. Kasia uderzyła cię w szczepionkę? Od razu wiesz jak to rozwiązać. Mówisz o tym mamie. Jesteś pewien, że ona to załatwi i niczym lwica obroni swoje młode. Przez miasto idziesz z nią tylko za rękę. Niech widzą i zazdroszczą. Innym dzieciakom opowiadasz, że twoja mama jest czarodziejką, że wygrała turniej w zapasach, a przedwczoraj jako pierwsza postawiła nogę na księżycu. Jest dla ciebie wzorem. Przynosisz jej swoje laurki. Ona się nimi zachwyca. Wiesza na ścianie i oprawia w ramki. Chwali się koleżankom jakie to ma zdolne dziecko. Po latach dopiero widzisz, że Picassem to raczej nie byłeś. Drapiesz się w głowę i zastanawiasz się jak ona mogła chwalić te pokraczne bazgroły. A i mogła. Bo naprawdę jej się podobały. Choć wyglądały jakbyś malował je lewą nogą.


GIMNAZJALISTA 
Mama podwozi cię do szkoły. Chce przytulić na pożegnanie. Wyrywasz się i jak oparzony wybiegasz z samochodu. Czy ona zgłupiała? Całe szczęście, nie widzieli tego koledzy. Automatycznie miałbyś minus 50 do szacunku na dzielnicy. Jako samozwańczy buntownik ciągle powtarzasz jej, że cię nie rozumie. Nie rozumie twoich problemów. Przecież masz większe zmartwienia niż praca domowa. Nie pozwala ci późno wracać do domu. Martwi się gdy się przeziębisz. A przecież jesteś już dorosły, możesz robić wszystko co tylko zechcesz. To znaczy mógłbyś robić, ale nie chcesz. Bo przy niej i tak jest najbezpieczniej. Gdzieś się z nią pokazać to prawdziwy obciach, na zakupy chodzisz sam. Przecież nie będzie ci wybierała spodni. Sam wiesz w czym wyglądasz najlepiej, z resztą i tak ona nie rozumie twojego stylu. Najchętniej ubrałaby cię w koszulkę z Kubusiem Puchatkiem. I opatuliła szalikiem, żebyś nie zmarzł. A przecież nie od wczoraj wiadomo, że nosisz już ciuszki tylko z prawilnymi mordeczkami – Rychu Peja, Popek i inni idole.

STUDENT 
Wyjeżdżasz do innego miasta. Pępowina zostaje w końcu przecięta. Płaczesz po nocach i przez sen mówisz – ja chcę do mamy. Nikomu się do tego nie przyznasz. Gdy tylko dostajesz od niej wiadomość, że przyjeżdża w odwiedziny, zwołujesz wszystkich swoich kumpli, a oni swoich. Całą gromadą sprzątacie pudełka po pizzy sprzed dwóch tygodni. Jak poparzeni biegacie po mieszkaniu. Co chwila zastanawiasz się co robiły twoje skarpetki w szafce z naczyniami. Ale to teraz nie ważne. Ważne, że przyjeżdża rodzicielka. I w końcu się z nią zobaczysz. Staje w progu, masz ochotę rzucić się jej na szyję, powiedzieć, jak bardzo tęskniłeś. Uspokój się – powtarzasz sobie w myślach. Nie jesteś przecież dzieckiem – masz już 23 lata. Miej no jakiś honor! Spędzasz z nią całe popołudnie. Nie tylko cię nakarmiła, ale przyjechała z całym bagażnikiem słoików. Trochę wstyd brać, ale przecież i tak wiem jak bardzo się cieszysz. Bo po pierwsze nie będziesz głodny, po drugie jak długo można jeść kebaby, a z ostatnim nie masz najlepszych wspomnień. A po trzecie, nic tak nie smakuje, jak to co zrobi mama. Odprowadzasz ją do samochodu. Próbujesz się nie rozpłakać i odliczasz już dni do kolejnego spotkania.

DOROSŁY PRACUJĄCY 
Całkiem możliwe, że masz już dwie matki. To znaczy tę która Cię urodziła, i tę, do której musisz się tak zwracać. Czasem pieszczotliwie nazywasz ją teściową. Razem ze swoją żoną/mężem sprzeczacie się czyja mamusia jest fajniejsza. W zasadzie nie chcesz, żeby cię za często odwiedzały. Ale i tak twoja rodzicielka jest jedną z najważniejszych osób w twoim życiu. Kiedyś to ona martwiła się o twoje zdrowie, dziś to ty latasz z nią po lekarzach, wysyłasz do sanatorium do Ciechocinka. I choć mama ma już swoje lata, wciąż uganiają się na niej tabuny starszych panów. Nic dziwnego, w końcu to niezwykła kobieta. Jeżeli masz już swoje latorośle, rodzicielka stała się jednocześnie najlepszą babcia. Tuczy twoje dzieci, karmi je pączkami. Bo przecież ona jest od rozpieszczania. Denerwujesz się, że właśnie wciska w twoje dziecko kolejnego cukierka, bo przecież jest takie chudziutkie. Nie widzi, że Jasiu i tak już wygląda jak chomik, przez te swoje wielgachne, pucołowate policzki. Ale nic nie szkodzi. I tak kochasz ją jak nikogo innego.


A Wy, na którym etapie jesteście? I jak bardzo potrzebujecie swoich mam? Doceniajmy je, bo naprawdę jest za co. 

Marlena

Komentarze

  1. Jestem na każdym etapie. Życie tak się ułożyło. Mam przedszkolaka, dziecko w wieku szkolny i dorosłego syna. Teściową i mamę, która odwiedzam średnio 5 razy w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwa kobieta renesansu! :)

      Usuń
    2. A ja jestem gdzieś pomiędzy studentem a dorosłym człowiekiem, bo dzieci jeszcze nie mam, a teściową tylko prawie!:) Fajnie to opisałaś! Mamy są cudowne i zastanawiam się, czy mi też będzie kiedys dane być cudowną mamą:)

      Usuń
  2. no trochę każdy z etapów... ja jako córka, ja jako mama dwóch córek- jedna niemowlak, druga prawie gimnazjalistka... jedna matka tuż obok, druga 400km dalej... ta bliżej to teściowa, dość nieszkodliwa kobiecina ;) druga ... lepiej, że jest dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tej mamy mieszkającej daleko - moze odleglosc jaka Was dzieli jest wprost proporcjonalna do siły łączącej Was więzi? :)

      Usuń
  3. Mama na każdym etapie życia zawsze będzie mamą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością, a dziecko zawsze będzie dla niej dzieckiem. Nawet gdy bedzie miało 30. lat. :)

      Usuń
  4. Matko jak cudownie napisane, aż łza się oku kręci:) Takie prawdziwe, doskonale ujęte...taka jest rzeczywistość.

    www.naturalnieandzia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda mama to geniusz i bohater życia dla własnego dziecka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zatrzymałam się na przedszkolaku ;) Ale wróciłam też do niemowlaka. Tekst ze szczepionką mnie rozczulił i przypomniał moje dzieciństwo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajny tekst "tribute to"! Niestety, czasem nie doceniamy tego co MAMY. A potem żałujemy tego czasu, który straciliśmy, a mogliśmy spędzić razem z nimi. Masz niezłe oko do socjologicznych obserwacji - wszystkie etapy w samo sedno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinniśmy doceniać nasze mamy. :) Nikt nie robi dla nas tyle co one.

      Usuń
  8. Mamą nie jestem, ale moja mama jest najcudowniejszą kobietą, jaką znam. Jestem prawie studentką, a według twojej kategoryzacji jestem na etapie przedszkolaka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem mamą dwulatka, rozbrykanego dwulatka. Ale też jestem córką. Mamy to prawdziwe strongmanki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem na etapie studenta i osoby pracujacej. Docenia co dla mnie zrobila bo wiem ze miala podwojne trudnosci ze wzgledu na fuza ilosc czasu spedzonego w szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wartościowy tekst. Warto doceniać to co mamy i żyć chwilą :) Ja moją mamę straciłam dość szybko, a z kolei sama byłam mamą, choć nadal się nią czuję, mojego synka, który odszedł do świata Aniołów w wieku 15 lat. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz byc prawdziwą Siłaczką. Wszystkiego dobrego! A mamą zostaje się na zawsze.

      Usuń
  12. Każdy etap jest wyjątkowy i na każdym z nich borykamy się z innymi dylematami. Najpierw czekamy aż dziecko siądzie, potem aż zacznie mówić, usamodzielni się, uniezależni....a gdy każdy z tych etapów zakończy się- tęsknimy za nimi. Dlatego warto doceniać chwile te, tu i teraz. Mimo trudu i wysiłku, jaki wkładamy w opiekę nad maluchami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Powinnismy doceniać to co mamy, cieszyc się każdą chwilą spędzoną z rodziną. Bo to te chwile są najcenniejsze. Sciskam serdecznie. :)

      Usuń
  13. Ja z moją mamą niestety nie zdążyłam przejść wszystkich tych etapów.. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby doceniać to co mamy i cieszyć się z każdej chwili spędzonej czy to z rodzicami, czy z dziećmi!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem mamą i teściową, mam mamę i nie mam teściowej:-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Instagram