Bądź na bieżąco! :)

KLISZA SIĘ NIE KOŃCZY

Współcześnie zalewają nas setki byle jakich zdjęć. Zalegają na dyskach komputerów, odchodzą w zapomnienie. Dlatego też szczególnie darzę sentymentem wszystkie stare zdjęcia. Te wywołane, pochowane gdzieś po albumach.

Na ratunek takim fotografiom przychodzi pisarz Jacek Dehnel. Gdy po raz pierwszy trzymałam w dłoniach jego  Fotoplastikon, czułam się jakbym znalazła skarb. Dehnel w swej książce zamieścił ponad sto fotografii. Odnalazł je na pchlich targach, w antykwariatach, pośród strychowych szpargałów. Pożółkłe i zapomniane – a jednak ktoś zauważył w nich piękno.


Książka Dehnela jest niezwykła z wielu względów. Wyjątkowy jest już sam sposób prezentacji zdjęć. Mamy tu do czynienia z fotografią stereoskopową. Składa się ona z dwóch fotografii tego samego obiektu, ale wykonanych z różnych punktów. Patrzący przed stereoskop widz ma wrażenie przestrzenności i trójwymiarowości oglądanej sceny. W Fotoplastikonie umieszczono dwa zdjęcia, jedno po drugim, oznaczone kolejnymi numerami  i literami L i P (lewe i prawe w stereoskopie), jak gdyby  stanowiły nierozerwalną całość, a dzięki temu dwa dotyczące ich teksty mają albo podobny temat, albo oparte są na jednym motywie.  

Umieszczone w książce zdjęcia są jak odpryski rzeczywistości, to wyrwane fragmenty świata. Dehnel dopisał do nich własne opowieści. Jednak oglądając fotografię, wcale nie musimy kierować się podpisem umieszczonym pod nią, Bo przecież każdy z nas może znaleźć w niej zupełnie coś innego, dopasować ją do naszych oczu. Możemy, tak jak pisarz, wykreować swoich bohaterów. Mamy prawo zmienić zakończenie historii.

Na początku zaczynałam lekturę od przeczytania opisu zdjęcia. Wkrótce tę metodę porzuciłam. I Wam proponuję najpierw obejrzeć zdjęcia. Podpis niech będzie tylko dopowiedzeniem, uzupełnieniem tego, czym dla Was okazało się być dane zdjęcie. Nie bójmy się zostać narratorami, przewodnikami po fotografiach. Zapewne nie będziecie znali ludzi, który znaleźli swe miejsce na kartach tej książki. Niewiadome jest to, czy nadal żyją? Kim są dzisiaj?

Dehnel pisze, iż że istnieją dwie prawdy. Prawda zdjęcia i prawda oglądającego. O pomyłkę więc nie trudno. Mówi o tym sam pisarz, opowiadając historię pewnej dziewczynki. Nazywa ją Krysią Patyczkówną. Fotografię odnalazł przypadkiem. Przedstawia małą dziewczynkę, chudą, nieśmiałą, ubraną w krakowski strój. Dla Dehnela to biedne, galicyjskie dziecko. Kilka lat później odnajduje kolejne zdjęcie tejże dziewczynki. Ubrana jest w tę samą sukienkę. Jedyną różnicą jest teraz to, że pozuje razem ze swoją matką. Dopiero teraz wychodzi na jaw, jak wielka zdarzyła się pomyłka. Dehnel pisze: Okazało się, że była to panienka przebrana za chłopskie dziecko (…) zaraz pobiegnie do domu, zrzuci z siebie te folklory (służąca złoży je ładnie i umieści w mahoniowej szafie) i ubierze się normalnie, jak mama, (…) dość tej maskarady, jeszcze ktoś coś sobie pomyśli. Zmyśli… W tej książce mamy wiele okazji do zmyślania, do tworzenia własnej prawdy. Pisarz daje nam możliwość zabawy, gry wyobraźni. 


Podobną pomyłkę popełniłam oglądając zdjęcie jelonka i kilku dobrze zbudowanych mężczyzn. Pierwsze wrażenie? Wzruszająca symbioza człowieka ze zwierzętami. Można by rzec – sielanka. Teraz kolej na poznanie prawdy. Czytam opis zdjęcia. To nie arkadia, tylko zakończone polowanie. Jelonek jest martwy. Przytrzymywane sztywno, dla uzyskania efektu „ładnego zdjęcia”. Czytając(oglądając)  tę książkę, zapewne nieraz złapiecie się na tym, jak łatwo dajecie się oszukać. Podejmijcie więc wyzwanie – obserwujcie i czytajcie. Zapewniam, że Fotoplastikon nie potrafi znudzić.

Większość zdjęć zamieszczonych w tej książce jest czarno-biała lub sepiowa. Są jak wyrwane z innej epoki. Bo te kolorowe pokazują tylko kolory ubrań, a czarno-białe – duszę. Fotografie to nic innego jak sprasowany czas. Warto czasem zrobić tylko to jedno zdjęcie. Wywołać je i w ten sposób uratować fragment świata od zapomnienia.

Marlena

Komentarze

  1. Kocham książki o fotografii. Bardzo chętnie bym po nią sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz z każdego wyjazdu robię fotoksiążki. Jest przy tym trochę pracy ale potem mozna ogladac i ogladac. Prawda jest taka ze nie znam nikogo kto wracałby do tysiecy zdjec na dysku twardym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrazenie, ze zdjecia pozostawione na dyskach komputerów po prostu się gubią.

      Usuń
  3. Staram się wywoływać zdjęcia np. z wyjazdów :) Takie w albumie ogląda się chętniej, niż na komputerze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki, które dają nam różne możliwości ich interpretacji. I które dają inne spojrzenie na wiele spraw. Pewnie przypadłaby mi do gustu także dlatego, że na studiach uwielbiałam zajęcia z historii fotografii, na których interpretowaliśmy na różne sposoby to, co widzimy na obrazkach. Koniecznie muszę po nią sięgnąć! A przykład z jelonkiem smutny bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele starych zdjęć też było byle jakich. To, że mamy teraz możliwość robić więcej zdjęć, czasem stanowczo zbyt dużo, nie oznacza wcale, że są one gorszej jakości. Wręcz przeciwnie uważam, że jako społeczeństwo jesteśmy współcześnie na znacznie wyższym poziomie znajomości zasad kompozycji, estetyki itp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ze moze i poziom estetyki sie podniosl. Ale prosze spojrz do jakiegokolwiek telefonu przecietnego nastolatka. ;)

      Usuń
  6. I ja chętnie sięgnęłabym po tę książkę. W erze, gdzie "fotki" robi się szybko, niechlujnie, bo przecież można poprawić, tęskno mi trochę do czasów, gdy każda jedna fotografia była przemyślana, kiedy trzeba było wyczuć moment, by zdjęcie było jak najlepsze

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mnie zaciekawiłaś! Chętnie sięgnę po tę książkę, chociaż nigdy wcześniej nie zaglądałam do tego typu lektur. Ale uwielbiam takie zaskakujące historie i to, na jak wiele sposobów można je rozpatrywać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fotografia coś pięknego.. Tyle wspomnień.. Z każdego wyjazdu mam wywołanych kilka zdjęć, żeby było do czego wracać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka / album z prawdziwą duszą. Wspaniałe. Dobrze, że tego typu publikacje powstają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Te najważniejsze dla nas zdjęcia zawsze wrzucam na papier. Lubię do nich wracać po latach gdy są już lekko pożółkłe. Mają wtedy urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Namacalne" zdjecia maja najwięcej uroku. :)

      Usuń
  11. nie czytałem, ale zaciekawiłaś, postaram się natknąć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawda zdjęcia i prawda oglądającego... jakie to piękne! Choc ja bym chyba jeszcze dodała prawdę fotografa... ;) Ależ mnei zachęciłaś do sięgniecia po tę pozycję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczny pomysł na książkę! Z chęcią bym do niej zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała pozycja! To trochę jakby podróż w nieznane :) Nieważne kto, nieważne gdzie, ale zdecydowanie można poczuć powiem przeszłości. Bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi sie ze już gdzieś o niej czytałam. Szkoda, że nie dodalas zdjęcia z jelonkiem :<

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię uczyć się fotografii na cudzych zdjęciach, a takie stare to są już czasem majstersztykiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajne wskazówki. I piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Instagram